"Anatomia miłości" w Telewizji Kino Polska

środa, 6 lipca 2011

Lato to okres, w którym nawet najtwardsze serce może dosięgnąć strzała Amora. Nie lekceważ ryzyka! 6 lipca z Telewizją Kino Polska zacznij kurs „Anatomii miłości”. Zajęcia na temat uczuciowych zawirowań poprowadzą Barbara Brylska, Pola Raksa, Elżbieta Czyżewska... i inne aktorki, w których kiedyś kochano się w Polsce na zabój! Obecność przed telewizorem obowiązkowa – w każdą środę o godzinie 20:20.


W latach 60. i 70. tworzyły ikonę kobiety: kochało się w nich pół Polski, a drugie pół chciało wyglądać i ubierać się jak one. Bohaterkami cyklu „Anatomia miłości” jest 9 aktorek, które w kolejne środowe wieczory zobaczymy w 9 filmach. Barbara Brylska, Anna Seniuk, Magdalena Zawadzka, Pola Raksa, Elżbieta Czyżewska, Kalina Jędrusik, Beata Tyszkiewicz, Teresa Tuszyńska i Małgorzata Braunek – nie tylko siały zamęt w sercach widzów, ale też wyznaczały ówczesny kanon piękna, dyktowały nowe trendy w modzie i przełamywały obyczajowe tabu. W dość konserwatywnej pod tym względem Polsce upominały się też o nowe spojrzenie na kobietę.

W filmie, który otwiera cykl – „Anatomii miłości” Romana Załuskiego – kochankowie nazywają się symbolicznie: Adam i Ewa. Silniejszą stroną jest w tej relacji mężczyzna, o którego kobieta musi nieustannie zabiegać, drżąc z niepokoju, czy jego uczucie do niej jeszcze się nie wypaliło. Później role się odwracają – to Adam schodzi na pozycję zależną. Ten układ sił powtarza się w większości filmów zawartych w cyklu. Kobiety okazują się silniejsze lub przynajmniej bardziej charyzmatyczne od mężczyzn – nawet te „niekochane”, jak Elżbieta Czyżewska w filmie Janusza Nasfetera pod takim tytułem. Jej zanurzenie w miłości przeczy wszelkiemu rozsądkowi, mimo że skierowane jest na obiekt, który zdecydowanie nie wytrzymuje porównania z wibrującą osobowością partnerki. W obliczu takiego uczucia wszystko schodzi na drugi plan – w tym rosnący dookoła chaos: już za kilka godzin wybuchnie przecież druga wojna światowa. Z perspektywy zawiedzionej kobiety ten dziejący się naocznie koniec świata pozostaje jednak niewidoczny. Z historią wygrywa miłość – nawet (a może zwłaszcza) nieszczęśliwa.

A z mężczyznami wygrywają kobiety. Na przykład w „Beacie”, gdzie zadziorna uczennica w osobie młodziutkiej Poli Raksy buntuje się przeciwko zakłamaniu środowiska w sprawie koleżanki, która z powodu ciąży została usunięta za szkoły. Stuprocentowy charakter pokazują też bohaterki nowelowego filmu „Rozwodów nie będzie”. Trzy składające się na tę komedię opowieści łączy miejsce akcji – Urząd Stanu Cywilnego na rogu Nowego Światu i Alei Jerozolimskich w Warszawie. Trafiają tam kolejno: Marta Lipińska w roli pielęgniarki, która spóźnia się na własny ślub; rozbrajająca Magda Zawadzka jako przedsiębiorcza maturzystka, wszelkimi sposobami usiłująca wyjść za mąż, żeby wyrwać się spod kurateli rodziców i piękna, choć niedostępna Joanna, grana przez Teresę Tuszyńską, która przekornie zgadza się na randkę z nowo poznanym kolegą tylko pod warunkiem ślubu. Mężczyźni są do tych dziewcząt ewidentnym dodatkiem – jak choćby Zbigniew Cybulski, koncertowo odtwarzający tu postać inżyniera Gruszki, z nieodłącznym, choć przeważnie niedziałającym syfonem.

Widz może być jednak spokojny – w żadnej z tych historii „rozwodów nie będzie”, a my, zmierzając do happy endu, podejrzymy przy okazji fragment warszawskiej codzienności z tamtego czasu. Wpisane w cykl realia życia z lat 60. I 70. to cenny walor „Anatomii miłości”. Bohaterki piorą we Frani, z ukochanym jeżdżą trabantem, w domach mają meblościanki, a sukienki kupują w Telimenie. Oglądana w tych filmach Polska, choć tak odległa w swojej obyczajowej warstwie, ma dla współczesnego widza posmak czegoś znanego i bliskiego. Zmiana mieści się w przedziale oswojenia: w takich mieszkaniach żyliśmy jeszcze 30 lat temu, przez te zabawne telefony prowadziliśmy najważniejsze rozmowy, to były nasze samochody i tak mogła wyglądać nasza miłość.

Głównym tematem cyklu są naturalnie uczucia i to, jak na ekranie zmieniał się sposób ich pokazywania. Czy z dawnych filmów możemy się dowiedzieć, jak kochali się Polacy kilka dekad temu? Kiedy zastała nas nad Wisłą rewolucja seksualna i czy jesteśmy teraz skromniejsi niż w trzydzieści lat temu? Podsuwane przez kino odpowiedzi mogą nas niejednokrotnie zaskoczyć! Zwłaszcza że „Anatomia” to zgodnie z nazwą także miłość rozebrana: z pięknymi, nagimi ujęciami Anny Seniuk, widocznym na ścianie cieniem zrzucającej ubranie Teresy Tuszyńskiej czy ekstatyczną sceną miłosną pomiędzy Barbarą Brylską a Janem Nowickim.

W każdej z tych scen kamera koncentruje się przede wszystkim na bohaterce, dzięki czemu „Anatomia miłości” ma twarz kobiety: Kaliny Jędrusik, Elżbiety Czyżewskiej, Poli Raksy. Kim tak naprawdę były te śliczne dziewczyny, które poza ekranem przeżywały często równie jak w filmach dramatyczne scenariusze? Jaką rolę odgrywały wobec widza – w czasach, gdy w języku polskim nie było jeszcze pojęcia „celebryty”, nie istniał Plotek ani tabloidy? I wreszcie – gdzie są teraz? Te pytania warto sobie zadawać, oglądając nieśmiertelne filmy z ich udziałem.

Lekcje z „Anatomii miłości” w wykonaniu niezapomnianych amantek polskiego filmu tylko w Telewizji Kino Polska – od 6 lipca w każdą środę o godz. 20:20.

 

Więcej:
Agnieszka Łapińska
Telewizja Kino Polska

T: +48 602 553 18
E: alapinska@kinopolska.pl

Powrót do strony głównej