Męskie – żeńskie – dobre

piątek, 25 marca 2011

Męskie – żeńskie – dobre

 

Wpisz to do kalendarza, odwołaj inne plany, wyłącz telefon, a jeśli musisz – urwij się z pracy. Od 5 kwietnia w każdy wtorek o 19:10 na antenie Telewizji Kino Polska świetny serial „Męskie – żeńskie”; wymyślony, zagrany i wyreżyserowany przez Krystynę Jandę.

Podobno był bezpośrednią przyczyną powstania Teatru Polonia, założonego przez Jandę na fali buntu przeciw decyzji TVP o zawieszeniu jego produkcji. Serial „Męskie – żeńskie” ma zaledwie 6 odcinków, prawdziwie autorskie piętno i rzeszę fanów w Internecie. „Film wzruszył mnie i rozbawił. Mam prośbę o kolejne odcinki. Proszę też o powtórzenie poprzednich, ale w godzinach po dwudziestej – mieszkam poza Warszawą” – pisze na jednym z forów internautka Basia. „Kobietą zdecydowanie nie jestem, mimo to podobało mi się bardzo” – wtóruje jej męski głos na portalu o tematyce filmowej.

Na pierwszy plan wysuwa się tu zdecydowanie temperament Krystyny Jandy; jego wibrujący rytm odnajdziemy nawet w montażu i zdjęciach. W każdym odcinku za pomocą wziętej jakby wprost z życia historii autorka opowiada nam o sprawach codziennych, ale tylko pozornie banalnych: miłości, ambicjach, źle ulokowanych uczuciach, nieudanych związkach, ciągłej pogoni za szczęściem, lęku przed samotnością i wierze w to, że wszystko dopiero przed nami. Jest w tym celna obyczajowa obserwacja, spora dawka humoru i trafiające w punkt kreacje głównych bohaterek – matki i córki, granych przez reżyserkę oraz jej rzeczywistą córkę, Marię Seweryn. Na drugim planie mamy doskonałe role wybitnych polskich aktorów, wśród których znaleźli się m.in. Borys Szyc, Edyta Olszówka, Piotr Machalica i Robert Więckiewicz.

Męskie – żeńskie” to także projekt bardzo osobisty – chociażby przez to, że w realizacji wsparło autorkę grono najbliższych. Oprócz Marii Seweryn był to nieżyjący już mąż Krystyny Jandy, operator Edward Kłosiński (za kamerą w trzech odcinkach serii). Na planie pojawił się też jej osobisty foksterier, Oskar. Rys osobisty, by nie powiedzieć: autobiograficzny, znalazł się również w scenariuszu. W czasie realizacji tego projektu, po rozstaniu z Teatrem Powszechnym, Krystyna Janda musiała znaleźć nowy pomysł na siebie. W serialu przed tym zadaniem staje grana przez nią Lilka, zwolniona z muzeum w wyniku redukcji etatów i w odpowiedzi na życiowy krach zakładająca swoją własną galerię. Prawda, że brzmi znajomo?

Mówi się, że za „Męskim – żeńskim” stoją poglądy Jandy na sprawy płci tak ugruntowane, że mąż aktorki namawiał ją wręcz do założenia partii „Godność Kobiety Polskiej”. Szczęśliwie zawsze broniło ją przed tym poczucie humoru, którego nie brakuje również w serialu. Choć oglądamy tu świat z perspektywy żeńskich bohaterek, pierwiastek męski okazuje się ostatecznie nieodzowny, mimo że nie szczędzi mu się ironii. Rezultat to mieszanka inteligentna, prowokacyjna i nieodparcie śmieszna, a przy tym – jak podkreśla reżyserka – bardzo polska. „Męskie – żeńskie” nie przypomina „Seksu w wielkim mieście”, za to przez swoją aktualność daje nam posmak najbliższej rzeczywistości. Nie dziwi więc fakt, że ta wyjątkowa pozycja trafia na antenę Telewizji Kino Polska – stacji skupionej na promowaniu polskich filmów, która od 8 lat łączy przed ekranami całe rodziny. Nowa pozycja w ramówce z pewnością potwierdzi jakość jej oferty programowej.

A zatem, panie i panowie – poczynając od 5 kwietnia, jedyna rozsądna decyzja na wtorkowe wieczory to włączyć telewizor i obejrzeć autorski serial Jandy w Telewizji Kino Polska. „Ona ma coś do powiedzenia na ekranie” – powiedział o artystce Andrzej Wajda.
I oczywiście miał rację.

 

Powrót do strony głównej