Pokaz filmu "O-bi, o-ba. Koniec cywilizacji" po cyfrowej rekonstrukcji

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Ob-i, ob-a. Koniec cywilizacji.

„To jest niezwykle ważne, że pisząc ten scenariusz, jeździłem tramwajami razem z ludźmi. Patrzyłem, jak pochylają im się coraz niżej głowy, nikt nie patrzy sobie w oczy, są coraz bardziej skurczeni” – mówił reżyser. I ów marazm, poczucie beznadziei Polaków tuż po stanie wojennym, wpisany został w jego film. Ile z tej atmosfery przetrwało do dziś, czy  ówczesny czas Apokalipsy pozostaje czasem teraźniejszym, przekonać się będzie można już 18 gru­dnia, o godz. 20.00 w warszawskim Kinie Kultura, gdzie odbędzie się uroczysty pokaz zrekonstruowanego cyfrowo filmu Piotra Szulkina O-bi, o-ba. Koniec cywilizacji (1984). Jego organizatorami są Stowarzyszenie Filmowców Polskich, Polski Instytut Sztuki Filmowej, Narodowy Instytut Audiowizualny, Studio Filmowe ZEBRA oraz Cyfrowe Repozytorium Filmowe, a jego specjalnymi gośćmi ekipa filmu, z Piotrem Szulkinem,  reżyserem i współ­sce­na­rzy­stą na czele.

Ob-i, ob-a. Koniec cywilizacji Ob-i, ob-a. Koniec cywilizacji. Ob-i, ob-a. Koniec cywilizacji.

Mija rok od zakończenia wojny atomowej, która nie miała zwycięzców, tylko samych przegranych. Nieliczni ocaleni, zwabieni obietnicami „specjalisty od perswazji” Softa (Jerzy Stuhr), zredukowani niemal do biologicznych instynktów, gnieżdżą się pod chroniącą przed szkodliwym promieniowaniem betonową kopułą. W zde­hu­ma­ni­zo­wa­nej rzeczywistości jedyną nadzieję daje im myśl o Arce, która któregoś dnia ich uratuje. Im częściej władze zaprzeczają jej istnieniu („Arka nie istnieje i nigdy nie przybędzie, nie wierzcie gusłom, plotkom i zabobonom”), tym silniejsza potrzeba wiary. Ulega jej także sam Soft...

Ob-i, ob-a. Koniec cywilizacji Ob-i, ob-a. Koniec cywilizacji Ob-i, ob-a. Koniec cywilizacji

„Nie czułem się kreatorem mitu Arki, ale miałem w sobie potrzebę powiedzenia ludziom w tym tramwaju: »Spójrzcie sobie w oczy i uśmiechnijcie się do siebie, nawet jeśli jesteście zmęczeni i jest wam wszystko jedno, to czujcie siłę w tym, że jesteście razem«”. Jego film – II część oryginalnej tetralogii S-F z lat 1979-1985 (Golem, Wojna światów-następne stulecie, Ga-ga. Chwała bohaterom) – ze swoją pesymistyczną wizją przyszłości do (u)śmiechu jednak nie skłaniał, raczej do doszukiwania się analogii z niewesołą rzeczywistością (życie pod kopułą jako alegoria Polski stanu wojennego). I refleksji nad mechanizmami władzy, manipulacji, a przede wszystkim potrzebą wiary, na przekór wszystkiemu, z rozumem włącznie, jak bowiem mówi jeden z bohaterów, mały chłopiec, „Jeżeli jej naprawdę nie ma, to przecież należy ją zrobić”. Niezależnie od interpretacji, O-bi, o-ba. Koniec cywilizacji pozostaje jednym z najoryginalniejszych filmów lat 80., ze znakomitymi zdjęciami Witolda Sobocińskiego, niepokojącą muzyką Jerzego Satanowskiego i wyborną obsadą (Krystyna Janda, Kalina Jędrusik, Jerzy Stuhr, Jan Nowicki, Marek Walczewski), a nowa cyfrowa kopia wszystkie te atuty tylko wzmacnia.

Powrót do strony głównej