"Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz" - pokaz filmu po rekonstrukcji cyfrowej

piątek, 24 kwietnia 2015

Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz

„Moje pierwsze filmy były słodkimi komediami, aż w końcu zaczęło mnie od tego mdlić i postanowiłem dodać trochę goryczy”. O tym, że czasami Stanisław Bareja dodawał jej więcej, przekonać się będzie można w środę, 29 kwietnia, w warszawskim kinie Kultura, gdzie o godz. 19.00 odbędzie się uroczysty pokaz jego zrekonstruowanego cyfrowo Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz (1978). Organizatorami projekcji są Polski Instytut Sztuki Filmowej, Stowarzyszenie Filmowców Polskich, SF Kadr, SF TOR, SF Zebra, Cyfrowe Repozytorium Filmowe, a jego specjalnymi gośćmi ekipa filmu m.in. Stanisław Tym, Kazimierz Kaczor, Damian Damięcki, Wojciech Jastrzębowski, Allan i Wiesława Starscy, Małgorzata Obłoza, Dorota Ostrowska-Orlińska, Janina Dybowska, Nikodem Wołk-Łaniewski i Marek Kraszewski.

            „Film przyjąłem bardzo źle, pierwszy raz zetknąłem się z podobnym produktem” – już te słowa, wypowiedziane podczas kolaudacji przez wszechwładnego ministra Wilhelmiego, zwiastowały kłopoty. 9 z 11 członków komisji dało filmowi IV, najniższą kategorię artystyczną. Zakwestionowano plakat, na którym była świnia, słusznie dopatrując się w nim ukrytej oceny moralnej. Od reżysera zażądano „poprawek”: przemontowania 5, skrócenia 12 i usunięcia 7 scen. W efekcie, jak mówił współscenarzysta Stanisław Tym – z filmu pozostał kadłubek, na dodatek rozpowszechniany bez reklamy tylko w 6 kopiach. Tym samym Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz w filmografii reżysera zapisała się jako komedia najbardziej zmasakrowana przez cenzurę. Ale i najbardziej drapieżna, opowiadająca o tym, jak w PRL-u robi się karierę.

            A robi się ją, podkładając innym świnie. Krzakoski (Krzysztof Kowalewski), dyrektor „na wylocie”, dowiaduje się, że zostanie ojcem. Przyszła matka to córka partyjnego prominenta i poślubienie jej może uratować jego posadę. Tyle, że Krzakoski jest już żonaty, więc za radą zastępcy Dudały (Stanisław Tym) postanawia udowodnić wiarołomność ...żonie (Ewa Wiśniewska). Dowodów zdrady ma dostarczyć Roman Ferde (Bronisław Pawlik), niegdyś fotograf, obecnie zawodowy stacz kolejkowy.

Reżyser wyśmiewa PRL-owskie absurdy – by wspomnieć sklepową galerię „klientów, których nie obsługujemy”, „przedmiot dmuchany rekreacyjny” czy wystawę na dworcu pod hasłem „Podróż koleją skraca czas podróży pociągiem”. Staje też w obronie wykorzystywanego, prostego człowieka, czego dowodem słynny monolog chłoporobotnika, który ma bardzo dobre połączenie, wstaje za piętnaście trzecia i góra 22.50 jest z powrotem w domu. Przede wszystkim jednak obnaża PRL jako rzeczywistość, w której króluje kłamstwo, zdrada i nielojalność.

„Uśmiech naszego dziecka premią za trud wychowawczy” – brzmi jedno z haseł. Obejrzenie 29 kwietnia komedii Barei jest premią samą w sobie i nie wymaga żadnego trudu, choć z pewnością skłania do – być może gorzkich – refleksji.

Film został zrekonstruowany cyfrowo dzięki mecenasowi - PKO Bank Polski.

Powrót do strony głównej