Felietony Kazimierza Kutza w jednej książce

piątek, 17 lutego

Kazimierz Kutz Fizymatenta16 lutego do księgarni trafił zbiór felietonów Kazimierza Kutza pt. „Fizykamenta”. Szczególne miejsce w tekstach reżysera zajmuje Śląsk. Data ukazania się książki jest nieprzypadkowa. 16 lutego Kutz obchodzi 88. urodziny.

Przez kilkanaście  lat Kazimierz Kutz, wybitny reżyser, pisarz, działacz społeczny i polityk, na łamach katowickiego dodatku „Gazety Wyborczej” publikował felietony, w których bez miłosierdzia tarmosił nasze paranoje, odzierał nas z codziennych małostek, kpił z zadufanych i uziemiał ideologicznie lewitujących. Od czasu do czasu żegnał też największych – ludzi pięknych, swoich braci i siostry z polskiego Parnasu. I upominał się o Śląsk, najbardziej sponiewierany zakątek Polski. A wszystko to czynił z literacką klasą godną „Kronik tygodniowych” Słonimskiego, pasją lekarza zatrutej polskiej duszy i gorzką intuicją śląskiego Wernyhory. Jak cały ten Kutz.

Kutz jest przekorny, prowokujący, miejscami ironizujący, ale jakże smakowity.  Kiedyś - minęło już 27 lat - był moim nauczycielem Śląska, tak jak wszystkich Polaków uczył Śląska w swoich filmach. Ta książka to dalszy ciąg jego śląskich rekolekcji.

Adam Michnik 

* Fizymatenta - słowo to narodziło się dzięki wojnie francusko-pruskiej (1870-1871), w której po raz pierwszy Ślązacy musieli służyć w armii niemieckiej. Kiedy Niemcy podbili Paryż i chłopcy zaczepiali panienki w wiadomych celach, często z ich ust padało zdanie: „Faisez ma tante!”, czyli „Weź się za moją ciotkę” (w gwarze: „Podupcz se mojom ciotke!”; w znaczeniu: staruszkę). Zaadaptowane w śląszczyźnie dobrze przylega do spraw małych i większych, na przykład do losów Śląska.

Powrót do strony głównej